Plany i marzenia były wielkie, ale coraz częściej słychać, że nasz rynek biurowy nie skorzysta znacząco na opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.
Choć projekty biurowe powstające w Warszawie nie narzekają na brak najemców, to jednak Polska nie jest oczkiem w głowie globalnych graczy, którzy szukają dla siebie miejsca w związku z Brexitem.
Takie komentarze pojawiały się już wcześniej, ale podobny wniosek można też wyciągnąć z najnowszego badania RICS (Global Commercial Property Monitor powstał na podstawie 1570 odpowiedzi z firm, z czego 434 pochodziło z Wielkiej Brytanii; opinie zbierane były do 12 stycznia 2018 r.).
Ankietowani – którzy pracują w największych miastach europejskich i otrzymują zapytania od brytyjskich firm na temat dostępności biur – twierdzą, że to Berlin, Amsterdam, Frankfurt i Madryt są najbardziej atrakcyjnymi miastami dla inwestorów i najemców nieruchomości na świecie.
Jeśli natomiast chodzi o naszą część Europy, to zainteresowanie inwestorów przesuwa się w kierunku mniejszych rynków Europy Środkowo-Wschodniej, na czele z takimi miastami jak Sofia, Budapeszt i Praga, które również reprezentują stabilne wyniki – podaje RICS.
A co z Warszawą? W czym ustępuje?
Lokalne wiadomości są lepsze. Eksperci RICS – podsumowując 2017 rok w Poland Commercial Property Monitor – podkreślają, że rynek biurowy w Warszawie, wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, może się pochwalić bardzo wysokim popytem. Dzięki temu efektywny wskaźnik pustostanów spadł poniżej 10 procent. Najemcy negocjujący umowy mają więc słabszą pozycję niż rok temu o tej porze.
– Ograniczona podaż biurowców pozwoli na dalszy spadek liczby pustych biur w 2018 roku i dopiero lata 2019-20 mogą przyczynić się do zmiany trendu – komentuje Dorota Latkowska-Diniejko MRICS, współzałożycielka i partner zarządzająca grupą REINO Partners. – Obserwujemy też rosnące zainteresowanie firm globalnych z sektora finansowego, FMCG oraz firm produkcyjnych przeniesieniem globalnych lub europejskich procesów do naszego kraju, ale będzie to jednak uzależnione od geopolitycznej i podatkowej sytuacji w Polsce. Nowy podatek od nieruchomości powyżej 10 milionów złotych może stanowić istotny, nowy punkt negocjacyjny, i to zarówno w rozmowach z najemcami, jak i inwestorami – podkreśla ekspertka RICS.