Rewolucja na rynku już trwa

Co łączy co-worki i prywatne akademiki? Młodość. Są znakiem nieodwracalnych zmian na naszym rynku nieruchomości. Oba przedsięwzięcia jeszcze do niedawna były nie do przyjęcia na polskim rynku. Bo, jeśli biuro, to „szklane”, na pokaz, bez nadmiernego luzu, gdzie każdy ma swoje miejsce, gdzie nie ma „zbędnych” przestrzeni, czynsz wynegocjowany na kilka, kawa w kuchni… Brzmi dziś dziwnie?

A prywatne akademiki? Po co wchodzić w ten biznes, skoro są mieszkania na wynajem w miastach akademickich, i to coraz więcej. Tymczasem dziś mamy już w Polsce i gigantów od co-worków, i zagraniczne prywatne sieci budujące akademiki. A już za chwilę nikt nie będzie mówił ze wstydem, że przeprowadza się na osiedle senioralne, tak jak biznes nie wstydzi się już dziś, że nie ma własnego biura na stałe, a student po prostu woli nowoczesny akademik, zamiast grupowego wynajmowania lokum w blokowisku.

Moc co-worków

Potwierdziła się oficjalnie informacja, o tym, że WeWork, nazywany „globalnym twórcą społeczności przedsiębiorców korzystających z work-space’ów” wszedł do Polski. Otwiera za kilka miesięcy biuro w Warszawie (w słynnym CEDET przy Kruczej).

Dobra wiadomość jest taka, że WeWork (działający zaledwie od 2010 r. i mający 250  lokalizacji w 74 miastach na całym świecie) uwierzył w Polskę, i właśnie u nas rozpoczął swoją ekspansję w tej części Europy. W oficjalnych komunikatach Mikhail Konoplev, dyrektor generalny WeWork na Europę Środkową i Wschodnią, podkreślał, że „Polska zawsze wyróżniała się na rynku międzynarodowym dostępem do kreatywnych pracowników i realizacją trafionych pomysłów biznesowych. Wyraźnie widać, że dziś niewielkie przedsiębiorstwa przekształcającą się w duże firmy, dynamicznie rozwija się rynek małych i średnich przedsiębiorstw, a Polacy nie boją się rozpoczynać nowych przedsięwzięć”. Dobre (choć to marketing), bo sceptykom zagrał tym cytatem na nosie, a wiadomość poszła w  świat.

Biuro co-workingowe to oczywiście nie taka wielka nowość w Warszawie, ale zaufanie do naszego rynku to drogowskaz dla innych inwestorów. Warto przypomnieć, jak rośnie ten segment: Cushman & Wakefield  policzył, że rok do roku w stolicy Polski widać blisko 90-proc. wzrost podaży powierzchni co-workingowych. W 2015 r. było ich 10 tys. mkw., w 2016 r. – 22,5 tys. mkw., w 2017 r. – już 42 tys. mkw., a w 2018 r. będzie już blisko 70 tys. mkw. biur co-workingowych. Działają już: Mindspace, Business Link, Brain Embassy, Regus-Spaces, Dago, InOffice.

Student dobry klient

Nie tylko młodzi, kreatywni przedsiębiorcy, ale także studenci to doskonali klienci dla inwestorów na rynku nieruchomości. Choć w Polsce sektor prywatnych akademików jest na początku ścieżki rozwoju, to coraz więcej graczy – zagranicznych, ale też rodzimych – widzi potencjał tego segmnetu.

Jak policzył Reas, na razie największym  graczem na naszym rynku jest sieć Student Depot, zarządzana przez Griffin Real Estate. Zarządza ponad 1,5 tys. mieszkaniami na wynajem (w Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu i Lublinie). Ale już wiadomo, że nowe projekty z myślą o studentach powstaną w Warszawie, Krakowie i Gdańsku (w sumie około 1,2 tys. łóżek, z czego około 500 w stolicy). Student Depot w ciągu kilku lat ma mieć 6,5 tys. łóżek.

Nie można też nie wspomnieć o BaseCamp z nowo otwartym akademikiem w Łodzi (487 mieszkań studenckich). Dom studencki jest częścią prywatnej sieci, która już funkcjonuje w Kopenhadze, Lipsku i Poczdamie, a inwestor – jak przyznaje Reas – ma jeszcze kolejne obiekty w planach.

Do tego należy dodać kilka nowych projektów prywatnych akademików w zaawansowanej fazie planowania. A poza nimi na rynku już się dzieje: Bouwfonds IM kupił dom studencki z około 140 lokalami w Krakowie. Golub GetHouse ogłosił zakup działki w Krakowie przeznaczonej na akademik z około 600 lokalami. Kolejny projekt z około 400 łóżkami planowany jest w Warszawie. Mają to być pierwsze studenckie inwestycje mieszkaniowe nowego funduszu Golub GetHouse Property Fund II FIZ, który planuje zrealizować portfel prywatnych domów studenckich i mieszkań do wynajęcia.

Senior czeka

Czas na boom w segmencie domów, ośrodków czy osiedli dla seniorów przyjdzie za chwilę. Duzi gracze już przygotowują się do projektów, niektórzy mają działki, inni – projekty. Zwlekają, badając dojrzałość naszego rynku.

Będą oferować zarówno samodzielne mieszkania, jak też pokoje w ośrodkach dla seniorów. Z obsługą, rehabilitacją lub tylko opiekunem występującym raczej w roli concierge niż pielęgniarki. Bo nie chodzi tu o tzw. domy starców czy domy opieki, które w Polsce nie mają dobrych opinii, ale o zupełnie nowy standard, zapewniający samodzielność i swobodę oraz warunki lepsze niż w wielu własnych mieszkaniach seniorów.